» Blog » Jacek Piekara Ani słowa prawdy - drugie spojrzenie
17-10-2012 12:43

Jacek Piekara Ani słowa prawdy - drugie spojrzenie

W działach: Recenzje | Odsłony: 26

Jacek Piekara Ani słowa prawdy - drugie spojrzenie
Mam zamiłowanie do książek których nie można nazwać inaczej niż średnimi. Dzięki wzrastającej ilości audiobooków procentowy wkład takich książek z ogółu tych z którymi się zapoznałem rośnie. Do autorów z etykietą "średniak" zawsze należał dla mnie Jacek Piekara. Ostatnio jednak chciałem sprawdzić czy może jednak nie awansuje dzięki kolejnemu wydaniu opowiadań o Arivaldzie z Wybrzeża. Bardzo się myliłem.

Opisany w książce świat (po drobnym jego kawałeczku na początku większości opowiadań) znają wszyscy czytelnicy fantasy. Od pierwszych stron czujemy że autor mruga do nas porozumiewawczo. Jest to świat fantasy trzeciego pokolenia- nie oparty bezpośrednio na mitologii, tylko permutacja składowych światów fantasy opartych na innych fantasy. Pierwszym skojarzeniem były teksty Sapkowskiego i Baniewicza. Dodatkowo formuła krótkich opowiadań zachęca wręcz do zabaw z kanonem. I w przeświadczeniu że wiem w jaką grę literacką gram przemykałem przez pierwsze opowiadanie gdy stało się coś strasznego. Zniknęły strony z najciekawszą częścią tekstu, zapewne zostały wyrwane przez wroga literatury fantastycznej. Sprawdziłem dwa razy- jednak nie. Po prostu opowiadanie skończyło się. Byłem w szoku. Dla tych co nie czytali:

W "Ani słowa prawdy"- Krwiożerczy Dunskarowie-Wikingowie płyną ze złym magiem w kierunku wybrzeża na którym mieszka nasz bohater. Zły mag informuje go o tym fakcie z informacją "księżniczka albo śmierć". Odsiecz albo czynny opór nie wchodzą grę. Potrzebny jest śmiały plan. Emocje rosną. Akcja przenosi się na plaże gdzie widać zbliżające się łodzie. W tle słychać werble jak w cyrku przed popisem akrobaty. Na plaży oprócz mieszkańców ustawione są kukły tak więc zaskoczeni liczebnością wroga Dunskarowie odpływają. Tak właśnie. Akrobata zamiast wykonać podwójne salto nad krokodylem po prostu zeskoczył z krzesła. Ratuje go to że miał ładny strój.

Następne opowiadania cierpią na tą samą manierę. Po przeczytaniu ich musiałem odpocząć. Zrozumiałem wtedy że dałem się nabrać własnej wyobraźni. Tu nigdy nie miało być gry na literackim poziomie meta. Są to po prostu krótkie przaśne historyjki- napisane prosto i przyjemnie. Gdyby była marka "piwo krasnoluda" to w supermarketach do zgrzewki dodawali by po jednym.

Moją strasznie surową ocenę łagodzi fakt że są to przedruki dosyć starych tekstów a nie kolejny krok w rozwoju Jacka Piekary.

Rysunek: http://merlin.pl/Ani-slowa-prawdy_Jacek-Piekara-Piekara-Jacek,images_big,9,978-83-89595-44-7.jpg

Komentarze


earl
   
Ocena:
0
W zasadzie są to teksty ze zbioru "Arivald z Wybrzeża" plus chyba jeden czy dwa nowe.
17-10-2012 16:39
Szary Kocur
   
Ocena:
0
Oj tam, oj tam.
Jak dla mnie wiele tekstów Piekary ma ten problem ,,tchórzliwego linoskoczka". A ,,Ani słowa prawdy" czytało się chyba najprzyjemniej z całego jego dorobku, choć cierpi na stary problem-jest częścią nigdy nie powstałej fabuły, ,,pierwszym i ostatnim tomem trylogii" i zostawia czytelnika w połowie drogi.
17-10-2012 20:30
Krzyś
   
Ocena:
0
Ja "Ani Słowa Prawdy" bardzo cenię. Zupełnie nie zwróciłem uwagi na niedociągnięcia wymienione w notce. No, ale może dlatego, że lubię taki rodzaj literatury. (no, a z "Ani słowa..." wygłaszałem też pracę maturalną o Arivaldzie)
17-10-2012 21:49
earl
   
Ocena:
0
Czytać Piekarę zacząłem od inkwizytora, więc zapoznanie się z Arivaldem było jak uderzenie obuchem w głowę. To są jakby dwa różne style pisania, jakby dwóch różnych pisarzy tworzyło i jedne, i drugie opowieści. Jedne i drugie zresztą znakomite. Potem jeszcze był "Charakternik" czy "Przenajświętsza Rzeczpospolita". Od tego momentu zacząłem cenić twórczość tego autora, który w tak różnych konwencjach potrafi się doskonale odnaleźć.
22-10-2012 08:45
Kratistos
   
Ocena:
0
Ja również zacząłem od "Inkwizytora" ale i one nie zrobiły na mnie super wrażenia.

W obu przypadkach nie ma ciekawego świata ani fabuły. Reszta warsztatu jest na przyzwoitym poziomie.

Co do pisania w różnych konwencjach to Lem, Dukaj albo Stephenson są tutaj o klasę wyżej. Ale chyba przez odniesienia do nich mam później takie złe mniemanie o rzemieślnikach fantasy.
23-10-2012 20:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.